niedziela, 26 stycznia 2014

Kuźwa...

To nie tak że opuściłem bloga czy coś ale
Naru: Zawsze musi być jakieś ale...
Ja: Cicho siedź
Naru: Ok
Dobra wracając do wcześniejszego tematu: planowałem wielki powrót notka za notką miałem już napisanych kilka dłuższych rozdziałów... A TU PRZYCHODZĘ JUTRO I SRU!!!!....
SIOSTRA GRAŁA MI NA KOMPIE JAKIŚ WIRUS I CAŁY SYSTEM PIZDU...
Więc notka będzie z meeeega opóźnieniem ale będzie w tym tygodniu
Naru: No ja mam nadzieje...
Ja: Coś ci już mówiłem.... -,-




                                                                Z MEGA PRZEPROSINAMI
                                                                          Wasz Kurama :D

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 2: Wspomnienia

Na wstępie mówie że to nie ta obiecana długa notka, ponieważ dzień we wcześniejszej notce się jeszcze nie skończył :D

 
                                                                      *******


Po wyjściu z gabinetu hokage, nasz blondyn udał się sprawdzić jak miewa się jego małe mieszkanko po tych czterech latach.
Szedł poprzez uliczki, ale nikt go nie poznawał gdyż miał na sobie płaszcz z kapturem, który po walce był troszeczkę porozdzierany i potargany.
Kiedy tak przechodził uliczkami zauważył że przez te kilka lat Konoha wcale się tak bardzo nie zmieniła, przybyło tylko kilka sklepów i straganów.
Nasz blondyn postanowił że zanim się uda do swojego ,,mieszkanka'' odwiedzi jeszcze jedno miejsce.
{ Ja: I to nie będzie icharaku :D, Naruto: Ale czemu :( , Ja: Bo nie :P }
Niebieskooki postanowił odwiedzić Górę Hokage na której były wyrzeźbione głowy Hokage w tym ojca Naruto, tak nasz blondyn wiedział że jego ojcem był Yondaime Hokage, Minato Namikaze.
Dowiedział się tego podczas kilkuletniej podróży z Ero-senninem , dowiedział się także tego że jest ostatnim potomkiem obu klanów, mianowicie Namikaze i Uzumaki , dowiedział się też o pewnej starej legendzie.
Razem z Jirają próbował zbadać tą legendę i wtedy trafił na świątynie która łączyła oba klany a wniej znajdowała się...
Nagle nasz blondyn wyrwał się z zamyślenia bowiem zauważył że dotarł już na miejsce.
Kiedy już stał na górze i oglądał wioskę przypomniało mu się mnóstwo rzeczy: jego wygłupy, misje, pocałunek z sasuke- przy ostatnim udał odruch wymiotny.
Nagle gdy tak sobie oglądał przypomniała mu się pewna rzecz, mianowicie Tsunade nie powiedziała mu o której godzinie jurtro i na którym polu treningowym mają się spotkać na sprawdzenie jego umiejętności.
Ehh... jutro spytam się Tsunade gdzie i kiedy- powiedział sam do siebie blondyn.
Po tym postanowieni udał się do swojego lokum, nie miał siły sie nawet przebrać po prostu padł na łużko i zasnął.


I o to notka :D


                                                                                       Wasz Kurama :D           

piątek, 27 grudnia 2013

GOMEN!!!

GOMEN, GOMEN, GOMEN I JESZCZE RAZ GOMEN!!!!

Przepraszam że tak długo mnie nie było!
Myślałem czy nie porzucić bloga ale po ostatnim komentarzu Aysune Chan wstąpiły we mnie nowe siły następna notka się pojawi i jako że notek baaaaaaaarrdddzzzoooo długo nie było notka która się pojawi będzie Suuuuppppeeerrrr długa.





                                                              Wasz Kurama :D

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 1: Powrót część 3- ostatnia

Ten Rozdział Dedykuje Yasha Corleone

 *****

1... 2.... 3!!!- po tych słowach oboje znikli w kłębach białego dymu żeby po chwili pojawić się w środku biura hokage.
CO TO KUR*A MA BYĆ!!!!!!!????-krzyknęła hokage kiedy zobaczyła dwie postacie w płaszczach z kapturem, wychodzących z białego dymu.
Po tych wypowiedzianych, a raczej wykrzykniętych przez hokage słowach pojawiło się tam pięciu anbu.
KIM JESTEŚCIE!!??-krzyknął anbu w masce kota.
To musi być dowódca- pomyśleli białowłosy sannin i niebieskooki chłopak.
Bez słowa sannin i jego uczeń wyciągnęli  kunaie i ruszyli z ,,kopyta" na piątkę zdezorientowanych anbu.
Rozpoczęła się walka.
Nasz blondyn stworzył klona i zajął się dwójką anbu, zaś sannin ruszył na pozostałą trójkę.
Naruto, wymieniał i sparował ciosy dwójki anbu, lecz po chwili poczuł że zbliża cię do niego zbiór innej chakry i w ostatniej chwili uchylił się przed, najpewniej zabójczym prawym sierpowym Tsunade.
Białowłosy sannin już zdążył unieruchomić jednego anbu, lecz teraz miał dwójkę pozostałych na głowie.
Niebieskookiemu co prawda po raz kolejny udało się uchylić przed prawym sierpowym Tsunade, niestety tylko po to żeby dostać kopniaka w plecy od  przywódcy anbu.
Jiraji po krótkiej wymianie ciosów udało się unieruchomić pozostałą dwójkę anbu lecz widząc jak jego uczeń po kopniaku w plecy miał zaraz wylecieć przez okno, złożył szybko pieczęcie, przyłożył ręce do ziemi i krzyknął:
Doton: Doryuheki !!!
Nagle przed szklaną szybą pojawiła się ściana  z ziemi  na której były wizerunki żab.
Sennin zdążył w samą porę, teraz Naruto zamiast wylecieć przez okno odbił się z pomocą chakry od kamiennej ściany i pomkną na zdezorientowaną trójkę anbu i ich hokage, składając przy tym pieczęcie kiedy był już blisko trójki złożył ostatnią pieczęć i krzyknął:
Futon: Kami Oroshi!!!
Witem w okół trójki anbu pojawiły się więzienia z wiatru.
Kiedy już blondyn po wykonaniu techniki miał wylądować przed nim pojawiła się Tsunade i zapewne gdyby nie to że jego tor lotu zmienił wcześniej stworzony klon który się ukrywał to teraz był by trupem.
Kiedy już  udało mu się uniknąć ciosu hokagę zniknął i pojawił się za nią przykładając jej zimny metal do szyji.
To koniec- powiedział białowłosy sannin który przyglądał się temu z boku.
Ten głos... Jirajia!!!-krzyknęła Tsunade kiedy już rozpoznała ten głos.
Hahahaha-sannin i jego uczeń wybuchli nagle gromkim śmiechem.
Witaj Tsunade chciałem ci zrobić niespodziankę i przy okazji wypróbować twoich anbu- powiedział Jirajia ściągając w tym samym czasie kaptur i po chwili rzekł do swojego ucznia:
uwolnij ich- kiwnął głową na trójkę anbu siedzących nadal w wielkiej kuli z wiatru.
Chwile po tych słowach Naruto zabrał kunai od szyi Tsunade i złożył kilka pieczęci, żeby po chwili powiedzieć: Kai
Wtem więzienie się rozproszyło a on sam schował kunaia do kabury.
 Możecie odejść- krzyknęła do piątki anbu Tsunade.
A ten tu to kto?- spytała Jirajię Tsunade kiwając głową na Naruto.
I gdzie jest Naruto??- dodała po chwili.
Hahahah- Jirajia wybuchł nagle śmiechę tak samo jak jego towarzysz.
Z czego się śmiejesz Jirajia i gdzie do cholery jest Naruto!!!- krzyknęła Tsunade
Naruto... jest... za... tobę- powiedział sannin między napadami śmiechu.
COO?? To jest Naruto!!!???- krzyknęła wskazując palcem na zakapturzoną postać.
Jak nie wierzysz.. Naruto zdejmij płaszcz- rzekł nadal rozbawiony sannin
Dobrze- powiedział blondyn zdejmując płaszcz.
Kiedy już go zdjął Tsunade zamurowało.
Stał przed nią Naruto ale jakiś inny.
To naprawdę ty Naruto?- spytała Tsunade.
A kto inny babciu Tsune...- nie dokończył gdyż dostał po łbie od szanownej hokage.
Teraz jestem pewna że to ty- powiedziała blond włosa sanninka przytulając w tym samym czasie Naruto.
No niech ci się lepiej przyjże- powiedział po chwili i odsunęła się o kilka kroków od Naruto i zilustrowała go dokładnie spojrzeniem.
Był zdecydowanie wyższy, miał dłuższe i bardziej oklapłe włosy, był dobrze zbudowany jego oczy też się zmieniło nadal były w nich te radosne iskierki ale były bardziej spokojne i głębokie, niczym ocean.
Ale najbardziej zaciekawiły ją znaki pokrywające lewe ramię blondyna.
Co to jest Naruto?- Spytała zaciekawiona, kiwając głową na lewę ramię chłopca.
To jest właśnie coś o czym chcemy z tobą porozmawiać Tsunade- wtrącił się białowłosy.


******


Rozumiem, więc to tak- powiedziała poważnie Tsunade spoglądając na lewe ramię chłopca.
Chcemy mieć dzień wolnego więc jakbyś mogła, nie mów nikomu o naszym przybyciu- rzekł do Tsunade białowłosy sannin.
Dobrze- powiedziała hokage, a po chwili dodała:
Ale Naruto jestem ciekawa twoich postępów więc jutro cię ocenie na podstawie  trzech kryteriów:
Ninjutsu, będziesz walczyć z Kakashim, Genjutsu, sprawdzi cię Kurenai i Taijutsu, będziesz walczył z 
Gai 'em, więc dobrze wypocznij.
Dobrze Tsunade-sama -odpowiedział Naruto i razem z sanninem opuścił biuro hokage.
Ciesze się że wróciłeś... Naruto, ech..  teraz trzeba posprzątać ten bajzel- powiedziała sama do siebie blond włosa sanninka.
Sizune!!!- krzyknęła  a po chwili w drzwiach pojawiła się jej asystentka.

*****



Proszę o to dłuższy rozdział, dziękuje ci Yasha Corleone za poprzedni komentarz, naprawdę podniósł mnie na duchu.
Wiem jak już będę dodawał notki będzie tak: będe dodawał 2 krótkie notki w dni szkolne i jedną w długą w weekend :D 
Co wy na to???



                                                                   Wasz Kurama =D








środa, 27 listopada 2013

Piać czy Nie!!!

Więc tak.
Nie wiem czy mam pisać bloga czy nie.
Zostawiam ten post na tydzień i jeżeli nie pojawi się pod nim choć jeden komentarz to chyba przestanę pisać :(


                                     Wasz Kurama =(

Rozdział pierwszy:Powrót część druga

Cieszę się że wracamy do wioski sensei- powiedział blond włosy.
Ja też- odpowiedział mu jego sensei uśmiechając się przy tym.
Po chwili biegu w milczeniu dotarli do bramy wioski.
Stać, kto idzie!- krzyknęli Kotetsu i Izumo  stojący na warcie przy bramie.
Ohayo.- odpowiedzieli jednocześnie blondyn wraz z senseiem uśmiechając się przy tym.
Eee...Znamy się?- Spytał się Kotetsu.
Hahaha chyba bardzo się zmieniliśmy podczas tych 4 lat co nie Naruto?- rzekł białowłosy do blondyna uśmiechając się.
Zaraz, zaraz.... Naruto to TY!!!!!!!????- Wydarł się Izumo tak że spokojnie można by go usłyszeć na górze Hokage.
Ej, ej nie tak głośno, chcemy najpierw się spotkać z Hokage i mieć jeden dzień przerwy bo jesteśmy trochę zmęczeni.- rzekł białowłosy.
Dobrze, Jiraja-san, zaraz powiadomimy Hokage o waszym przybyciu i... -nie dokończył gdyż przerwał mu Jiraja.
Nie! Ja i Naruto chcemy zrobić drobną niespodziankę Tsunade i przy okazji przetestować jej anbu.- powiedział białowłosy sanin.
Więc nas nie widzieliście, rozumiecie?-dodał po chwili Naruto.
Tak.- odpowiedzieli mu chórem strażnicy.
A więc ruszamy Naruto, nie pozwolimy chyba czekać Tsunade...?- powiedział do swojego ucznia sanin.
Nie, nie pozwolimy- odpowiedział mu blondyn uśmiechając się przy tym chytrze.
A więc żegnajcie!!!- krzyknęli już na odchodne Naruto i Jiraja.
 Narazie!!!- odkrzyknęli im Izumo i Kotetsu.
I tak biegneli przez wioskę, nikt ich nie rozpoznawał bo mieli na sobie płaszcze i ukryli swoją chakre.
Po dwóch minutach stali już przed siedzibą władcy wioski liście.
Budynek wygląda tak jak dawniej- myślał Naruto
Naruto to jak wchodzimy?- spytał się białowłosy z lisim uśmiechem.
Oczywiście- odpowiedział mu blondyn z równie lisim uśmiechiem.
To na 3!- powiedział sanin.
1...2....



A reszta w innym rozdziale :D
Jeżeli ktoś to czyta, to niech napisze komentarz, bo nie wiem czy mam pisać bloga czy nie.




                    
                           Wasz Kurama :)

wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział pierwszy: Powrót część pierwsza

Biegli przez las, wyraźnie się im dokądś spieszyło. Skakali po drzewach, żeby skrócić czas dotarcia do celu.
Nagle jeden z nich się odezwał: I jak cieszysz się?- powiedział białowłosy uśmiechając się.
Jak bym mógł się nie cieszyć z powrotu do wioski?- odpowiedział mu blondyn odwzajemniając uśmiech.
Ale coś mnie martwi... - dodał po chwili blondyn. Chodzi ci o to co się wydarzyło w tej świątyni...?-odpowiedział poważnym tonem białowłosy. Yhmm- pokiwał głową niebieskooki. Nie musisz się tym martwić... - odpowiedział ciepłym tonem jego sensei. Nie martwię się o to, tylko jak na to zareagują w końcu to...- nie dokończył gdyż zauważył że zbliżają się do wioski.
Ach te wielkie mury otaczające wioskę, jakże ja tęskniłem za tą wioską- myślał blondyn.


Dałem dziś specjalnie krótką bo w dalszej części zaczęła by się sprawa tajemniczej świątyni...
Ale to w następnym rozdziale. Więc żegnam was.


                                                            Wasz Kurama :D